Dumna jestem jak paw, choć to nie pawia złapałam, a może właśnie dlatego, że nie pawia... ;)
Niedaleko, po sąsiedzku, niespodziewanie, w budce lęgowej, która, odkąd Ruda Dama mieszka tam, gdzie mieszka, czyli dokładnie od pięciu lat, nigdy nie była zasiedlona, zamieszkała rodzinka malutkich, ale zwinnych i szybkich ptaszków.
Ruda Dama wczoraj je wypatrzyła, a dziś się zaczaiła...
Ptaszek śmigał bez wytchnienia i robił to tak szybko, że wcale nie łatwo było wypatrzeć najpierw pojawiającą się główkę, która przez ułamek sekundy badała teren...
W mgnieniu oka główka stawała się małą torpedą...
I równie szybko, bo nie mijało kilkanaście sekund, a ptaszek już wracał ze zdobyczą...
Wiem, wiem, miałam wąchać zapachy... ale dokładka z ptasiego tematu wybornie smakuje :)))